Właśnie wróciliśmy z imieninowego grilla. Była kiełbaska, karkówka, boczek, kaszanka a specjalnie dla mnie: grillowane warzywa (cukinia z pieczarkami, pomidorami, oliwkami, przyprawami i odrobiną żółtego sera). Było mi strasznie miło, że ktoś o mnie pomyślał i przygotował coś specjalnie dla mnie, a w dodatku inni goście również próbowali „tego wynalazku” i smakowały każdemu, kto się na nie skusił! Fajne jest to, że można powoli zarażać innych swoją postawą. Na początku moi domownicy uznali zmiany, które wprowadzam za przejściowe i myśleli, że szybko mi przejdzie. Potem był opór rodzinny przed „zmuszaniem ich do jedzenia wynalazków”, a teraz widzę, że bardzo powoli zaczynają je akceptować. Charakterystyczne jest to, że najlepiej im nie mówić, co jedzą. Kiedy zrobiłam placki z cukinii, bardzo im smakowały, a jak na końcu powiedziałam co jedli, to już nie byli tak zachwyceni:-). Syn bardzo lubi mi podjadać pomidory z mozzarellą i bazylią, których wcześniej by nie tknął a mąż nauczył się jeść takie warzywa, takie jak kalafior, fasolka czy cukinia.
4 September, 23:29
Ja też dziś miałam dzień warzywny. Najpierw na obiad cukinia smażona bez tłuszczu, a potem sałatka z pomidorów i ogórków. To miłe, że znajomi pomyśleli o Twoich gustach kulinarnych. Moja rodzina je to, co do tej pory. Nie mogą przekonać się do owoców i warzyw. Nie lubią nowinek kulinarnych. Ale próbuję to zmienić. Podziwiam Twoje zaangażowanie i dążenie do celu.