Mam za sobą 6 godzin spędzonych na korytarzu w Centrum Onkologii w oczekiwaniu na wizytę i 10 minut w gabinecie lekarskim. Miałam nadzieję, że odbiorę wynik i wszystko będzie dobrze, że przestanę o tym myśleć przez najbliższy rok lub dwa, ale niestety sprawa dalej się ciągnie. Co prawda wynik jest dobry (tak twierdzi Pani doktor) ale mój przypadek jest niejednoznaczny i zostanie postawiony na konsylium lekarskim w przyszłym tygodniu. Więc dalej wiem, że nic nie wiem, a w dodatku niepokój rośnie, bo gdyby było wszystko ok. (jak twierdzi Pani doktor), to chyba nie byłoby potrzeby go konsultować. Prawda?
Humoru nie poprawił mi nawet upragniony zakup sukienki ani godzina aerobiku dla rozładowania stresu. Pozostała NIEPEWNOŚĆ.
17 September, 09:35
Trzymaj się Agnieszko! Najważniejsze, że wynik nie jest zły. Oczywiście byłoby lepiej jakby nie musieli tego konsultować, bo to powoduje, że jesteś w stanie zawieszenia i niepewności i na pewno się denerwujesz. Ale myśl pozytywnie. Pozdrawiam. Ania
21 September, 01:49
Niepewność, bezradność… szalenie negatywne słowa. Nienawidzę.
Trzymam mocno kciuki… Musisz wierzyć, że wszystko będzie dobrze… a wtedy zadziała siła pozytywnego myślenia…! Trzymaj się!