0

Ostatni tydzień to czas słodkości i rozpasania na całego:-(
Och! jak to łatwo na nowo przyzwyczaić się do kawusi i słodyczy! W tym tygodniu byłam na urodzinach koleżanki, słodkiej imprezce z okazji pasowania moich pierwszaków na uczniów, herbatce i torcie z okazji Dnia Nauczyciela i w nowo otwartej kafejce na spotkaniu z koleżankami z poprzedniej pracy. Mam poczucie, że zjadłam dużo z dużo i za słodko. I nawet nie usprawiedliwia mnie fakt, że gdy moje kumpelki zamawiały najbardziej słodkie desery w lokalu, ja wzięłam deser owocowy. Zobaczcie sami jak to wszystko fantastycznie wygląda, po prostu trudno się oprzeć. Oczywiście mój był tylko ten pierwszy, ale jednak.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Coś czuje, że ta nowo otwarta kafejka ma nie tylko piękne wnętrze, fantastyczne desery, przytulny klimat, ale i zgubny wpływ na moją dietę:-)
Z racji czasowych trochę musiałam zmniejszyć zakres ćwiczeń, ale 3 razy w tym tygodniu byłam na zajęciach (raz aerobik, raz fitness czyli zajęcia na piłce i taniec brzucha). Ale szczytem poświęcenia był fakt, że urwałam się z jednej z tych imprez prosto na ćwiczenia! Nie mniej jednak nie czuję się komfortowo po ostatnim tygodniu, wolę nie wchodzić na wagę a w ramach działań naprawczych na przyszły tydzień planuję codzienne dodatkowe brzuszki w domu, no i oczywiście pełen zestaw aerobikowy – czyli 5 dni w tygodniu.
Zdecydowanie za dużo tych imprez w październiku, a tu jeszcze przede mną imieniny Małgorzaty, Ireny, Tadeusza i urodziny mojego brata. Dużo łatwiej jest to przetrwać wśród domowników i bliskich, którzy wiedzą o zmianach jakie wprowadziłam, jednak w większym gronie (szczególnie w pracy) jest to dużo trudniejsze. No i niestety nie służą mi takie spotkanka. Znacie jakiś przepis, aby przetrwać takie imprezki i nie skapitulować? Oczywiście wiem, że potrzebna jest silna wola, ale moja jakoś trochę słabnie i o ile na co dzień staram się wybierać mądrze i rozsądnie, o tyle na takich biesiadach często nie ma innego wyboru niż słodkości. Co wtedy? Wyjmować paczkę migdałów i częstować innych? Już mi się to zdarzyło, ale mogłam sobie pozwolić na taki gest wśród zaprzyjaźnionych osób. A jak to przetrwać na bardziej oficjalnych spotkaniach? Macie jakieś pomysły?


Zostaw komentarz