3

Czas szybko płynie, minęły święta, minął grudzień, minął kolejny rok. Ostatni miesiąc był dla mnie pełen wrażeń: urodziny, goście i mnóstwo jedzenia, potem przygotowania do świąt, dwie wigilie i dwa dni spędzone w miłym rodzinnym gronie, aczkolwiek za stołem. Między świętami a Nowym Rokiem kolejne dwie imprezy i znów nadmiar jedzenia. Niestety w grudniu straciłam coś bardzo ważnego: motywację do odchudzania i chęci do ćwiczeń. Na szczęście zaraz po świętach przebudziłam się nieco z zimowego letargu i pobiegłam na pilaste a potem na zajęcia na piłce. I chociaż bilans ostatniego miesiąca dodał mi kilka kilogramów to w bilansie rocznym i tak jestem szczuplejsza o 10 kilo niż byłam na poprzednim Sylwestrze. Grunt to pozytywne myślenie:-)
Kiedy kupowałam sukienkę na bal sylwestrowy, wiedziałam już, że sporo przytyłam, bo musiałam kupić rozmiar większą niż ostatnio czyli 48. W Sylwestra bawiliśmy się świetnie i tańczyliśmy do białego rana, ale teraz przyszedł już czas na noworoczne refleksje.
Od kilku lat nie robiłam noworocznych postanowień, bo uznawałam, że i tak niewiele z tego wynika. W tym roku jednak czuję wewnętrzną potrzebę powalczenia ze sobą o swoje zdrowie, samopoczucie i wygląd. Określiłam swoje cele, plan i sposób ich realizacji.
Mój plan działań to:
- codzienny ruch
- zbilansowana dieta
- 1 słodycz raz w tygodniu
Sposoby realizacji:
Od 17 stycznia zaczyna się w szkole drugi semestr, a co za tym idzie będę rozpoczynała pracę o godz. 12. W moim ulubionym fitness klubie codziennie rano o godz. 9.00 są zajęcia dla pań, więc mam zamiar być ich stałą bywalczynią, nie rezygnując jednocześnie z pilatesu i zajęć na piłce, bo to moje ulubione (zimowe) formy ruchu.
Co do diety to pewnie wizyta u dietetyka byłaby najlepszym rozwiązanie, na razie jednak wybrałam wersję mniej kosztowaną; wykupiłam miesięczny abonament na dietę, w jednym z popularnych portali internetowych. Przetestuję ją, jeśli nie będę zadowolona to wybiorę się do poradni dietetycznej.
Słodycze – z tym mam największy problem;-) Jak nie jem, to nie jem, ale jak zacznę to trudno mi przestać. Z drugiej strony po długiej przerwie w ich dostarczaniu do organizmu, w grudniu nadrobiłam ich ilość z nawiązką za kilka miesięcy. Mam nadzieję, że świadomość, że mogę zjeść coś od czasu do czasu, będzie łatwiejsza do przyjęcia i przetrwania trudnych chwil.
Cele do osiągnięcia czyli moje małe kroczki:
- minus 4 kg do ferii zimowych czyli do 15 lutego, aby było łatwiej i lżej szusować na stoku
- 15 kwiecień to będzie rok od rozpoczęcia zmagań ze swoimi kilogramami, chciałabym je uczcić – 8 kg
- wakacje nad morzem (-12)
- XII.2011 _41 urodziny – waga docelowa (-20)
Plan bardzo ambitny i wiem, że nie będzie łatwo, ale nie mogę się teraz poddać, chcę znów stanąć do walki z samą sobą. To jest możliwe i da się zrobić, chociaż wymaga dużo pracy i samozaparcia. Dlatego w Nowym Roku 2011 życzę sobie i wam wszystkim_ konsekwencji na każdy dzień, aby każdy dzień był ZWYCIĘSTWEM!


Odpowiedzi: 3 do wpisu “Noworoczne postanowienia”

  1. Małgosia

    Witaj!
    Trafiłam przez przypadek na Twój blog i … jestem w szoku. Jesteśmy tak podobne (ja wprawdzie mam rozmiar 50/52 i urodziny w czerwcu (41), ale reszta… Wypisz, wymaluj Ja. Te same cele i takie same plany na 2011 rok (także -20 kg). Mam nadzieję, że nam się uda. Będę za nas trzymać kciuki i od czasu do czasu zaglądać na Twój blog, poczytać o tym, co słychać i jak Ci idzie. Pozdrawiam
    Małgosia

  2. ania

    życzę Ci Agnieszko, żeby zrealizowały się w pełni Twoje postanowienia noworoczne. Wiem, że jesteś w stanie to osiągnąć! Ania

  3. Iwona

    Głowa do góry. Uda się!


Trackbacki/Pingbacki


Zostaw komentarz